Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj28-04-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 414
Najnowszy użytkownik: Tacorius
Ostatnio widziani
Violeta < 5 min
fish 00:46:07
Marian65 05:03:03
Tomasz 05:54:50
biegajaca... 06:26:23
Henryk Jocz 10:59:34
Andrzej 13:52:40
Komendant 16:47:40
Waldic 19:17:03
pawlik 21:47:43
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 413
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 442
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 434
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 486
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 464
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 242
Zagłosuj

Rowerowa Topka

Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 32/2013 - Szlakiem Mennonitów - 20 października
Wycieczki w sezonie 2013Zbiórka: Na starówce, przy Piekarczyku godz. 9.30

Trasa: Elbląg, Karczowiska Górne, Jezioro, Markusy, Rachowo, Kępniewo, Zwierzno, Różany, Rozgart, Szaleniec, Klawki, Szlagnowo, Fiszewo, Oleśno, Gronowo Elbląskie, Jegłownik, Wikrowo, Helenowo, Elbląg

Długość trasy: 68 km, Uczestnicy: 35, Punkty: 68

Route 2 358 351 - powered by www.bikemap.net



Relacja

"Idąc jesienną aleją szukam Ciebie, mój przyjacielu.
Chcę być tylko z Tobą przez kilka małych chwil.
Pomóż mi przywołać dawne lata, ożywić śpiących ludzi.
Pomóż mi, pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś."

Jacek Rzehak


Z sobie tylko znanych powodów nie było Marka K., Krzysztofa A., Krystyny S., Sylwka K., Agnieszki B., Jurka H., Krzysztofa O. Szkoda, ponieważ była to ostatnia tegoroczna oficjalna wycieczka GR Stop, ostatnie zorganizowane pedałowanie, ostatnie oficjalne pogaduszki i, co najważniejsze, była to możliwość wspólnego odwiedzenia tych, którzy zamieszkiwali nasze okolice przed nami. Pomimo tych widocznych gołym okiem braków w naszym składzie to jednak 35 bikerów zameldowało się pod Piekarczykiem. Jurek K. tym razem zaufał prognozom pogody (choć z lekkim niepokojem) i też się stawił (choć bez Steni). Przed wyjazdem zostało wykonane wspólne zdjęcie dokumentujące skład w jakim Grupa zakończyła wspólne wycieczkowanie. I cóż? W drogę! Tym razem wyjątkowo dużo nekropolii zaplanowano do odwiedzenia.

Funkcję Szlakowego Komendant powierzył Jurkowi M. dlatego nie należy się dziwić, że tempo, nazwijmy je startowe było dość żwawe. W ostatnich latach przybyło mostów nad rzeką Elbląg i jest ich teraz tyle ile gwiazd na niebie. Mimowolnie peleton podzielił się na dwie odnogi. Jedni wybrali most przy przystani statków wycieczkowych. Inni z kolei woleli skontrolować postępy prac przy nowopowstającym Specjal Pubie. Gdy przeszkoda wodna została pokonana, nasza gromada bystro przemieściła się pod słynny już "Niebieski Most" nad rzeką Tyną, który został wzniesiony w 1895 roku. Postój był okazją do wykazania się swoimi akrobatycznymi zdolnościami. Sesję pokazów rozpoczęła najmłodsza uczestniczka. Zapewne wspięłaby się na sam szczyt mostu, a może nawet jeszcze wyżej, gdyby do akcji nie wkroczyła jej rodzicielka. Okres buntu nie rozwinął się w Elwirce na tyle, aby przeciwstawić się mamie. W międzyczasie siłę swoich mięśni sprawdziła Ania K., ale prawdziwego wyczynu dokonał Leon. Łańcuch, mimo, że ciągnący się kilka metrów w górę, wyraźnie był za krótki dla Leona. Wyczyn docenili wszyscy poza - przechodzącymi niedaleko wędkarzami, którzy w krótkich, acz dosadnych słowach wyrazili swoje oburzenie.

Niewiele dalej mieliśmy kolejny postój. Tym razem okazją był neogotycki kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Świątynia pochodzi z I połowy XIX wieku. Wnętrze jej wywarło na autorze niniejszej relacji skojarzenie z ewangelicznymi nabożeństwami XIX-to wiecznymi pokazywanymi na srebrnym ekranie w filmach obyczajowych. Przed kościołem stoi pomnik poległych w I WŚ. Obelisk powstał w 1920 roku i przetrwał do naszych czasów dzięki zamurowaniu w 1945 roku tablicy z nazwiskami. Dobrze, że tablica przetrwała. Polegli po obu stronach konfliktu zbrojnego nie mają narodowości.
Jeszcze przed wyjazdem z tego miejsca, tym, którzy jeszcze mogliby mieć jakieś wątpliwości, została podana do publicznej wiadomości informacja, że nasza sympatyczna koleżanka Dorota Z. jest bardzo, bardzo wrażliwą istotą. Tak, na pewno tak jest!

Kawałek dalej ponownie się zatrzymaliśmy. Tym razem powodem był pierwszy z cmentarzy mennonickich. Cmentarz pochodzący z XVIII wieku leży w pobliżu dawnego zboru menonickiego z 1865 roku. Zbór sprawia obecnie przygnebiające wrażenie. W nastrojowej atmosferze chodziliśmy między nagrobkami. Niestety one także nie są w najlepszej kondycji. Gdzieniegdzie zapłonęły nasze lampki. Emma Harmon żyjąca w latach 1880-1941 znalazła tutaj doczesny spoczynek. I gdy tak poruszaliśmy się zadumani między mogiłami nagle wróciło do nas wspomnienie o Marku. Wiecznie uśmiechnięta twarz stanęła nam przed oczyma. Pewnie pedałuje gdzieś tam w tym lepszym świecie i z uśmiechem na ustach wznosi za nas toasty. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

Przed wyjazdem z Jeziora nasz Szlakowy z naszym Komendantem dokonali korekty trasy. W trosce o nasz plomby w zębach Jurek M. poprowadził peleton drogą z nieco mniejszą ilością kocich łbów. Zwierzynieckie Pole to drugie z miejsc pochówku Mennonitów. Miejsc będących celem naszej dzisiejszej wycieczki. Cmentarz prezentuje się znacznie lepiej niż w Jeziorze. Przestrzeń jest ogrodzona, trawa przycięta. Wiele steli jest dość dobrze zachowanych. 17 października 1894 został pochowany 73-letni Dawid Kowalski. Polak? Może, choć napis "Mein lieber Mann" sugeruje, że "kochany mąż" posługiwał się językiem niemieckim.

Edi to człowiek stateczny i godny najwyższego szacunku. Jako, że jednocześnie jest to Mój Mistrz w nieco innej aktywności, to gdzieś tam głęboko w swojej podświadomości mam zakodowane, aby obchodzić się z Nim ostrożniej niż z jajkiem. Czy ktoś z Wielce Szanownych Czytelników oglądał na żywo lub w transmisji telewizyjnej zawody żużlowe? Czy zdarzyło się Wam zobaczyć sytuację, w której zawodnik jadący z przodu nieoczekiwanie upada? Co robi wtedy żużlowiec jadący bezpośrednio za nim? Wykonuje kontrolowany poślizg zakończony upadkiem. Wszystko po to, aby nie uczynić najmniejszej krzywdy leżącemu na torze. Właśnie takiego "poślizgniętego upadku" dokonałem intuicyjnie goniąc moje najmłodsze potomstwo. Przetarty grzbiet i oszlifowane do krwi kolano były nic nie znaczącymi skutkami ubocznymi. Mój Mistrz nie został nawet draśnięty, gdy nieoczekiwanie zatrzymał się na drodze. Lekko zdziwiony popatrzył na mnie i zapytał co ja takiego wyprawiam. Nic to. Najważniejsze, że Nasz Senior pozostał cały i zdrowy!

Na cmentarzu w Kępniewie zabawiliśmy nieco dłużej. Wielokrotnie już był opisywany grobowiec Janzenów. Nosi on ślady restauracji. Tym razem wspomnijmy może inną osobę. Renate Elisabeth Gungel (z domu Adrian) urodziła się jeszcze w XVIII wieku (9.08.1797). Swoją życiową wędrówkę zakończyła 28.12.1861 roku. Była żoną burmistrza(?), jednak w wieku zaledwie 23 lat została wdową. Ot takie ludzkie życie.
Podłoże było śliskie po niedawnych opadach. Rower Ani Ch. na moment stracił przyczepność. Na szczęście Ania bez problemów kontynuowała dzisiejszą wycieczkę.

Kolejny, już czwarty odwiedzany przez nas cmentarz menonicki znajduje się w małej wsi Rozgart. Cmentarz od roku 2006 jest restaurowany, W roku 2008 pan Torsten Brockmeyer ufundował pamiątkowa tablicę. Osoba ta jest żywo zainteresowana zarówno miejscowością jak cmentarzem. Być może ktoś z naszych rowerzystów chciałby pomóc panu Torstenowi w dokumentowaniu informacji dot. wsi:
http://www.preuss...olska.html

Jedziemy dalej. Tym razem docieramy do miejscowości Szaleniec. Tu kolejne miejsce pochówku Mennonitów. Tym razem przystanąłem przy grobowcu Anny i Franca Cornelius. Franc Cornelius był Starszym społeczności Mennonickiej należącej do Jeziora. Żył w latach 1772 - 1848. Jego małżonka Anna (1777-1811) zmarła bardzo młodo. Na tym samym cmentarzu leży Herman Penner (5.03.1773 - 16.11.1806). To chyba najstarsze groby spotykane na naszej trasie. Ciekawostką jest fakt, że na stelach obok dat urodzin i odejścia jest także dokładnie podany czas życia osoby zmarłej np. 33 lata, 8 miesięcy 11 dni.

Znów wsiadamy na nasze rowery i docieramy do miejscowości Fiszewo.
W. Pietras, J. Ciborowski, P. Jancewicz, J. Grabowski, Sierzpichowski, Łubiński, Wądołowski i S. Małachowski. Kim byli? Powstanie Listopadowe praktycznie już upadło. Kilkadziesiąt tysięcy polskich żołnierzy znalazło się poza granicami Królestwa Polskiego. W Prusach byli witani entuzjastycznie przez miejscową ludność. 1 listopada 1831 roku car Rosji ogłosił dla nich amnestię. Polacy jednak nie chcieli wracać. Nie ufali władzom Rosji. Bali się wywózki na Syberię. Chcieli dostać paszporty i wyjechać do Francji. Pruski major Szweykowki wezwał polskich żołnierzy stacjonujących w okolicach Elbląga. Niestety zamiarem majora nie było wysłanie ich do Francji lecz odesłanie do Królestwa. Oburzeni Polacy postanowili udać się ze skargą do rezydującego w Malborku gen. Schmidta. Podoficer Kotarski wysłany z zapytaniem, czy polscy żołnierze będą mogli swobodnie przejść, został pobity i uprowadzony, a komenderujący oddziałem kapitan Rychter wydał rozkaz otwarcia ognia do zbliżających się żołnierzy polskich. Polacy byli nieuzbrojeni. Aby nie drażnić władz pruskich, zdecydowali, że nie będą mieli przy sobie nawet kija. Ośmiu całkowicie bezbronnych polskich żołnierzy zginęło (Małachowski zmarł w lazarecie), a 12 zostało rannych. Przy wjeździe do Fiszewa jest ich zbiorowa mogiła, a wokół rośnie 8 lip. Nie zapomniał o fiszewskich ofiarach nasz narodowy wieszcz - Adam Mickiewicz, który w Księgach Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego modlił sie w litanii pielgrzymskiej słowami: "Przez męczeństwo żołnierzy zamordowanych w Fischau (Fiszewo) przez Prusaków - wybaw nas Panie". Tragedia ta zdarzyła się 27 stycznia 1832 roku. Dokładnie 130 lat później miało miejsce inne wydarzenie, dla jednego ze stopowych bikerów wręcz epokowe, ale to już zupełnie inna historia...
W Fiszewie też natrafiamy na cmentarz menonicki. W jednej z mogił leży 42 letnia Agneta Janzen, a wraz z nią jej półtoramiesięczny synek Rudolf.

Zaraz za Fiszewem nasza grupka dociera do Oleśna. Za stawem macha do nas ręką wielka słomiana baba. Kilka osób nie mogło nie skorzystać z okazji, aby z nią zrobić sobie zdjęcie. I gdy już mieliśmy jechać dalej, drogę zastąpiła nam nie słomiana, ale całkiem żywa Pani Marlena Szwemińska. Pani Marlena zaprosiła nas do tworzonego od trzech lat muzeum. Okoliczni mieszkańcy znoszą Pani Marlenie stare sprzęty, łóżka, komody itp. Bardzo entuzjastyczna Pani Szwemińska zaprosiła nas na 11 listopada na pokaz typu światło i dźwięk, a także na celowe odwiedziny jej posiadłości (uwaga: z noclegiem!!!). Być może kiedyś skorzystamy z tego zaproszenia.

Został nam już ostatni, siódmy z zaplanowanych na dzisiaj cmentarzy. Przez Gronowo i Jegłownik docieramy do Wikrowa. Na grobie Marii i Jacoba Neufeld, bohaterów relacji sprzed dwóch lat:
http://www.grupar...admore=110
Ania K. zapala światełko. I to już wszystko. Plan został zrealizowany bardziej niż w 100 procentach. Że co? Że dużo nazwisk? Ale przecież tu nie byli pochowani jacyś tam Mennonici. To kiedyś były osoby czujące, przeżywające każdy kolejny dzień. Mieli swoje radości i czasami dni smutne. Zapewne bawili się, dyskutowali o problemach codziennych, modlili, pilnowali swoich gospodarstw. Mieli imiona i nazwiska. Mieli marzenia, być może podobne do naszych zainteresowania. Mogli być naszymi przyjaciółmi, których dzisiaj szukaliśmy, aby pomogli nam "przywołać dawne lata, ożywić śpiących ludzi". Po prostu byli. Żywymi ludźmi. Nie jakimiś bliżej nieokreślonymi Mennonitami.
A Polscy żołnierze? Chwała osobom, którzy wskrzeszają pamięć o tych którzy blisko dwa wieki temu zginęli. Chcieli żyć w wolnej Polsce. Mieli matki, siostry, znajomych. Gdy rano 27 stycznia 1832 się przebudzili nie przeczuwali, że to już ostatni świt, który przyjdzie im oglądać.

Grupa Stopowców ruszyła spod cmentarza w Wikrowie, ale jeden rowerzysta nie ruszył. W oponie roweru Jurka K. tkwił kolec. Na Mariana zawsze można liczyć. Maryś cofnął się, a jego wspaniała, nakręcana na zawór pompka okazała się bardzo przydatna. Dętka została wymieniona błyskawicznie. Nie ostania to awaria w dniu dzisiejszym. Ostatnie metry do domu Jurek M. pokonywał na nogach prowadząc obok rower z miękką oponą.

Tak zakończyła się ostatnia wycieczka. Teraz już tylko wspaniała zabawa pod tytułem "Zakończenie Sezonu". Podsumowanie, statystyka, nagrody. Panie w pięknych kreacjach. Panowie też nienagannie ubrani. Bawcie się zatem dobrze!!!

Relację przygotował Janusz K.
Komentarze
#1 | ~Komendant dnia 16-10-2013 17:26
Trasa ostatniej w tym sezonie wycieczki, przypominająca kształtem spodenki rowerzysty, poprowadzi nas po Elbląskich Żuławach.
Po drodze odwiedzimy miejsca związane z historią żyjących na tych ziemiach w nieodległej przeszłości Mennonitów i na kilku mennonickich cmentarzach zapalimy znicze.
Od kilku już lat w ten sposób kończymy sezon rowerowy Grupy STOP i czcimy pamięć byłych mieszkańców tych ziem.
Serdecznie zapraszam Hejka

Wiadomość dodana

Po korektach trasy już podczas jazdy, wg propozycji Jurka, obecny kształt przypomina raczej but rowerzysty z przypiętą ostrogą.
Dziękuje wszystkim obecnym na tej wycieczce, kończącej oficjalnie sezon 2013 oraz wszystkim koleżankom i kolegom za cały sezon GR STOP.



#2 | ~Jurek M dnia 20-10-2013 17:07
Trasa wycieczki:
http://www.sports-trac...

Zdjęcia z wycieczki:
http://www.mocek.nazwa...



#3 | ~Edi dnia 29-10-2013 01:45
Potwierdzam opinię Komendanta.-Relacja Janusza jest bardzo dobra ( świetna bo "podbudowana" też historią). Z okazji ostatniej relacji z naszej wycieczki rowerowej w tym sezonie chce podziękować nie tylko Januszowi, ale Wszystkim naszym pisarzom reporterom: Agnieszce, Markowi, Andrzejowi i Jurkowi; za Wasz bezinteresowny wkład reporterski dla dobra naszej Grupy rowerowej STOP.
-Fotoreporterzy;- Wam Wszystkim szczególnie dziękujemy bo rejestrujecie i utrwalacie zdarzenia przemijające w czasie.- Dziękujemy Wam Wszystkim. Bądźcie z nami jak najdłużej -Pamiętajmy, że życie jest piękne i nie powtarzalne; Tak Tak http://www.youtube.com...



#4 | ~aki dnia 29-10-2013 22:42
Gratulacje, umysł lotny i pióro dobre. Chyba najlepsza relacja tego sezonu (oczywiście dodam - moim zdaniem) Brawo
Jeśli chodzi o moją absencję, to oczywiście ubolewam, ale niestety bywają takie weekend'y, że mimo największych chęci jestem Bezradny i nie jestem w stanie być Smutny
Dzięki wielkie wszystkim za sezon Brawo Do zobaczenia na szlakach, no i oczywiście w nowym sezonie STOP



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

26-04-2017 16:56
31 lat temu.-Katastrofa w Czarnobylu. Film dokumentalny; https://youtu.be/Z
t0gf...

25-04-2017 20:50
Przebitka muz.-Składanka-Jim
Reeves -nie tylko dla starszaków pamiętających kiedy byli prawdziwie lub są i dziś zakochani; https://youtu.be/j
rzDS...
Buziak

24-04-2017 11:16
Dzięki Marku za życzenia Uśmiech

24-04-2017 10:43
Dziękuję za życzenia. Hejka

23-04-2017 13:53
HejkaRowerowym Jurkom z okazji Imienin wszystkiego najlepszego. Kwiatek

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Kwiecień 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.17 14,217,686 Unikalnych wizyt od 01/11/2008