Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj18-11-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 414
Najnowszy użytkownik: Piter
Ostatnio widziani
Piter 00:29:54
teres 00:59:14
Komendant 03:07:04
Tomasz 03:37:20
Wojtas 05:10:04
kazik mtb 06:45:33
Jerzyk 11:34:56
Marian65 1 dzień
Edi 1 dzień
SPORTTOURS 1 dzień
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 499
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 569
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 528
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 285
Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 24/2015 - Narwiański Park Narodowy - 09-13 września
Wycieczki w sezonie 2015Zbiórka: 09 września, na parkingu przy Leclerc'u, godz. 14.00, wyjazd godz. 15.00

Trasa Nr 1: Tykocin - 10 września
Waniewo, Pajewo, Radule, Leśniki, Saniki, Tykocin, Tatary, Piaski, Łazy Małe, Łazy Duże, Słomianka, Targonie Wielkie, Zawady Kolonia, Jeżewo Nowe, Waniewo.

Długość trasy: 66 km, Uczestnicy: 20, Punkty: -

Route 3 253 367 - powered by www.bikemap.net



Trasa Nr 2: Suraż - 11 września
Waniewo, Płonka Kościelna, Łapy, Łapy Dębowina, Łapy Pluśniaki, Suraż, Turośń Dolna, Dobrowoda, Baciuty, Zawady, Topilec, Kolonia Topilec, Izbiszcze, Waniewo.

Długość trasy: 60 km, Uczestnicy: 19, Punkty: -

Route 3 253 373 - powered by www.bikemap.net



Trasa: Nr 3: Choroszcz - 12 września
Waniewo, Kruszewo, Pańki, Rogowo, Ruszczany, Choroszcz, Zaczerlany, Zawady, Baciuty, Waniewo.

Długość trasy: 53 km, Uczestnicy: 20, Punkty: -

Route 3 253 369 - powered by www.bikemap.net



Relacja

,,Każda podróż jest złudzeniem, a każda o niej opowieść - kłamstwem.''

- Czy możesz wymienić mi szkiełka w okularach? zwróciła się z prośbą Celina. Nie ma sprawy, chwila moment i szkła wymienione.
- Możesz mi napompować przednie koło? poprosiła Krysia blisko związana
z zaprzyjaźnionym klubem turystycznym. Chwila i koło napompowane.
- Wiesz, chyba mam siodełko za nisko - rzekła Hania - możesz mi je podnieść pół centymetra. Rozglądam się wokół, przed domem nie ma żadnego chłopa, tylko jeden mężczyzna, czyli ja. Dlaczego nie 4 czy 6 milimetrów, tylko 5? I z tym problemem jakoś sobie poradziłem.
- Zobacz, jaką mam fajną pompkę - rzekła Krysia. Ma takie coś i takie coś. Możesz mi dopompować koła? Rozglądam się wokół, przed domem nie ma żadnego chłopa, tylko jeden mężczyzna, czyli ja. Pompuje.

Zgodnie z tradycją szczerzymy zęby do Zbyszkowego aparatu i nie tylko,
a później ruszamy ku przygodzie. Humory dopisują, bo na niebie słoneczko, choć powietrze rześkie, nikt od stołu głodny nie wstał, więc werwy w nas dużo.
Kierujemy się w stronę miejscowości Kurowo, gdzie w zabytkowym dworku otoczonym parkiem przydworskim znajduje się siedziba Dyrekcji Narwiańskiego PN. Korzystamy z możliwości jaką daje wyznaczona ścieżka przyrodnicza tuż za siedzibą Dyrekcji N.P.N. Drewniany pomost o długości około 1 km. prowadzi wśród podmokłych, bagiennych okolic Narwi. Trasa nie jest długa, ale można zobaczyć na niej kilka ekosystemów parku. Każdy system został opisany tablicą informacyjną. Chłoniemy wiedzę o trzcinowiskach, turzycowiskach i innych ekosystemach. Zaczyna robić się błogo. Coraz cieplejsze słoneczko rozgrzewa wszystkie członki i nawet padła propozycja pozostania w tym błogim stanie na zawsze. Tylko kto będzie dostarczał Specjala?
Wizja tak poważnej niedogodności dostarcza nam nowej energii. Mijamy kolejno Pajewo, Radule i Leśniki. Drogi sprzyjają rowerowym eskapadom. Ruch znikomy, sporo dróg szutrowych, a jakieś niewielkie podjazdy występują sporadycznie. Taka jazda sprzyja prowadzeniu obserwacji. Wioski wydają się jakby wyludnione. Wrzesień to tutaj okres wzmożonych prac polowych. Zapach przygotowań do jesiennej orki praktycznie towarzyszy nam przez cały czas naszej wycieczki. Trwa też na polach intensywny zbiór kukurydzy. A kukurydza tutaj, jak słupy telegraficzne. Nie żeby taka rzadka, tylko taka dorodna.
Jeszcze tylko miejscowość Saniki i czerwony szlak doprowadza nas do Tykocina. Wjeżdżając do miasta napotykamy fantastyczny widok, jedyny i niepowtarzalny przejaw ludzkiego niemyślenia. Stoi sobie jakiś zabytkowy drewniany młyn, wprawdzie bez skrzydeł, ale wart uwidocznienia w aparacie. Tylko że od przodu tuż przy nim postawiono dwie przenośne plastikowe budki i nie były to bynajmniej budki telefoniczne.
Ulicą Jordyka dojeżdżamy do tykocińskiego rynku i dalej w pobliże okazałego budynku barokowej synagogi. Tykocin to miasto z klimatem. Synagoga, jak jest napisane w przewodnikach, druga w Polsce po krakowskiej, Dom Talmudyczny, rynek pochodzący z okresu lokacji miasta, zespół kościelny pw. Św. Trójcy i zabytkowe domy tworzą niepowtarzalny klimat, i piękno miasta. A każde to miejsce i wiele innych ma swoją bogatą historię. Przewodniki są pełne szczegółowych opisów, ale najlepiej przyjechać i zobaczyć.
Mamy sporo czasu, więc spokojnie spacerujemy uliczkami miasteczka. Warto trochę poświęcić uwagi miejscowym zabytkom, bo czas jakby się tu zatrzymał, a ponadto poza sezonem panuje spokój i cisza.
Mostem przez Narew opuszczamy Tykocin, wstępujemy jeszcze na chwilę do tutejszego świeżo wybudowanego zamku, który jest repliką XVI wiecznej warowni i mkniemy dalej. W Tatarach skręcamy ostro w lewo i kierujemy się na Piaski.
A pogoda jak marzenie. Słońce tylko czasami chowa się za chmury, jak na razie wiatry sprzyjają, więc i humory dopisują. Jedziemy prosto wzdłuż Narwi asfaltowymi i szutrowymi drogami. Łaziuki, Łazy, Słomianki, ale na początku wsi Zajki, nasz przewodnik, Przecierak Przetartych i Nieprzetartych Narwiańskich Szlaków, czyli Waldek, kieruje się gdzieś w pola. Kluczymy pośród pól, ale Waldek wie co robi. Wyjeżdżamy prościutko na most prowadzący przez Narew. Na moście dwa znaki. Zakaz ruchu w obu kierunkach i zakaz ruchu pieszych. Wychodzimy ze słusznego założenia, że rowerem można jechać. Za mostem wjeżdżamy wprost do miejscowości Łaś Toczyłowo, a później są Targonie Wity. Skąd się wzięły owe nazwy i kto je wymyślił? Zagadka.
Cały czas nie może być super. W Zawadach wjeżdżamy na ruchliwą drogę nr 64 i około 5 kilometrów pokonujemy pod wiatr, w towarzystwie tirów, ciężarówek, busów i innych pojazdów. Masakra. Te 5 kilometrów mocno dało nam się we znaki. Opuszczamy nieprzyjazną drogę w Jeżewie Starym i wiaduktem, jak się okazało był to najbardziej stromy podjazd podczas naszej wyprawy, przekraczamy S8 i praktycznie jesteśmy blisko domu. W Pszczółczynie zamykamy pętle i Waniewo jest w zasięgu naszych kół.

Waniewo jest w zasięgu naszych kół, a nasze nosy wyczuwają aromatyczne zapachy. Już najwyższy czas wspomnieć w kilku słowach o smakowych walorach tutejszej krainy. Kto zjadł na Suwalszczyźnie 4 kartacze, tutaj też miałby pole do popisu. Gospodarze nam nie żałowali. Obiady przekraczały masą dopuszczalne normy. Zupy smaczne, a na drugie danie można było raczyć się różnymi mięsami. Wszystko co dostawaliśmy na śniadanie było własnego wyrobu. Chowani na masowej produkcji mogliśmy docenić smak i zapach swojskiej szynki, kiełbasy, pasztetu, salcesonu, białego sera, i domowych dżemów. Pycha.
Tak dobrze spędzony dzień, powinien mieć także dobre zakończenie. Wieczorowa porą spotykamy się przy ognisku. Chwała gospodarzom za drewno i kiełbaski. Nawilżanie strun głosowych leżało w gestii uczestników wieczornego spotkania. Ton nadawał Krzysztof ze swoją gitarą, a my zaopatrzeni w śpiewniki staraliśmy się podtrzymać radosny nastrój. W mieście tego się nie zobaczy, ale nad nami było setki, tysiące, miliony jasno świecących gwiazd. A wokół cisza.

Jeszcze w głowie słychać ciche dźwięki gitarowych strun, kiedy wstaje nowy dzień, my razem z nim i szykujemy się do nowej wycieczki. Przed nami jedna z głównych atrakcji naszej całej eskapady, a mianowicie samoręczna przeprawa przez Narew i okalające je bagna. Był moment, że ta impreza była mocno zagrożona. Na oficjalnej stronie Parku ukazała się informacja o zawieszonej przeprawie
z powodu niskiego stanu wód. Rozpoznanie dokonane dnia poprzedniego przekonało nas jednak, że nie zawsze można wierzyć słowu pisanemu. Damy radę.
Kładka piesza Waniewo - Śliwno z przeprawą pontonową liczy około 1100 metrów. To nie jest wiele, gdyby można było ją przejść ciągiem lub przejechać rowerem. Największą atrakcją jest konieczność czterokrotnej przeprawy przez bagna, strumyki i rozlewiska rzeki na ruchomych pomostach umocowanych na linach. Problem polegał na tym, że pontony, z powodu stanu wód były bardzo nisko w stosunku do prowadzącej przez bagna kładki. Dobra organizacja, silne męskie ramiona przy czynnym wsparciu piękniejszej części Grupy, pozwoliło bezproblemowo pokonywać terenowe przeszkody. Były słuchy, że może mocno wiać i będzie bujać, że męska część musi uważać na wodne nimfy, a panie mogą obawiać się rzęsorka rzeczka, ale nic takiego się nie wydarzyło. Mniej więcej na środku trasy stoi wieża obserwacyjna. Można z niej podziwiać wspaniały krajobraz ciągnący się horyzontem w nieskończoność.
W Śliwnie skręcamy na Kruszewo. Obok wsi na początku XX wieku poprowadzono trakt z Białegostoku do Jeżewa, a na Narwi wybudowano most, który przechodził różne koleje losu. Ostatecznie został zniszczony w 1939 roku. Kierujemy się na jego wschodni przyczółek, by po raz kolejny podziwiać to, co stworzyła natura. Zbyszek zarządza odwrót i poprzez Pańki i Rogowo podążamy do Choroszczy.
Na przedmieściach miasta mijamy oczyszczalnie ścieków, co widać i czuć, i nieco dalej niespodziewanie Waldek skręca w ścieżkę, prowadząca w dziurze jakiegoś ogrodzenia. Skąd On wie, w którą dziurę skręcić, a można by rzec, w którą dziurę się zagłębić? Za chwilę zagadka się wyjaśnia. Wjechaliśmy od tyłu na teren szpitala psychiatrycznego. Nie wiem, czy cel był zamierzony, ale zabytkowe budynki przyciągają uwagę. Dawniej funkcjonowała tutaj fabryka sukna fabrykanta Augusta Moesa wybudowania pod koniec XIX wieku. A stąd już blisko pod zabytkowy pałac Branickich z XVIII wieku. Dzisiaj mieści się tutaj Muzeum Wnętrz Pałacowych. Zakupujemy niedrogie bilety i szwędamy się po jaśniepańskich salonach. Podziwiamy wnętrza pałacowe z minionej epoki, meble i wyroby rzemiosła artystycznego. Piękne. Niewątpliwie uwagę naszą przyciągnęła tymczasowa wystawa zegarów kominkowych, odznaczających się bogactwem form i różnorodnością dekoracji. Napis głosi, że ,,Elegancja, moda wymagają aby zegar z salonu nie przypominał tego z buduaru czy z sali gdzie się podaje posiłki, aby był całkiem odmienny od tego, który znajduje się w sypialni. To jeszcze nie wszystko, trzeba tak czynić, aby w domu prałata nie znajdował się zegar podobny do tego, który możemy zobaczyć w domu generała.'' I pomyśleć, że dzisiaj budzi nas, pokazuje czas i wiele innych funkcji pełni urządzenie w swej formie bardzo proste. Telefon komórkowy.
Pogoda jest ładna, przyjemnie grzeje słońce, więc chwile odpoczywamy na pałacowych trawniku. Była uczta duchowa, wiec może czas coś dla ciała? Krystyna ze swej przepastnej sakwy wyciągnęła pokaźny kawał ciasta, zwany potocznie babką. Słuchy chodziły, że to jakiś markowy wyrób. Jako, że piszący te słowa posiadał urządzenie do krojenia, babka została podzielona na stosowne kawałki, by wszyscy uczestnicy doznali smakowych rozkoszy.
Ruszamy do centrum miasta. Nasze zainteresowanie wzbudza cerkiew. Niestety, nawet bramy wejściowe na teren okalający budynek są zamknięte na cztery spusty i możemy ów zabytek podziwiać spoza ogrodzenia. Nie podejmujemy się próby sforsowania ogrodzenia, bo za plecami mamy posterunek stróżów prawa. Więc udajemy się w stronę kościoła parafialnego pw. św. Jana Chrzciciela i św. Szczepana. Tutaj mamy więcej szczęścia. Możemy zobaczyć wnętrze kościoła
i zapoznać się z jego historią. A kościół, jak i miasto Choroszcz posiadają wiekowe
i ciekawe dzieje.
Opuszczamy to ciekawe miasteczko i zielonym szlakiem podążamy na Zaczerlany i Zawady. W Baciutach przejmuje nas szlak czerwony, przekraczamy Narew ładnym mostem i możemy pozwolić sobie na chwilę przerwy. A później to już przyjemna jazda przed siebie. ,,Podlaski Szlak Bociani'', ten czerwony, doprowadza nas do samego Waniewa.
Dzisiaj dzień spokojności. Po obiadokolacji, oczywiście zbyt obfitej przez ludzkie łakomstwo, gromadnie udajemy się na spacer. Z wieży widokowej usytuowanej na skraju Waniewa, rzucamy okiem na narwiańskie bagna wieczorową porą, podziwiamy miejscowy kościół w świetle reflektorów i wiemy już gdzie można kupić dobry miód.
Jednak wrażeń dnia dzisiejszego jest zanadto i wieczorny spacer nie uspakaja. Spontanicznie i przypadkowo rozentuzjazmowany tłum zbiera się w jadalni. Krew buzuje, a myśli kłębią się pod kopułą, stąd rozmowy Polaków na poważne tematy do późna w nocy. O rodzinie, o rowerach, o zaginionej kiełbasie, która rozpaliła umysły być może bardziej niż złoty pociąg, o farmaceutach w nie dosłownym tego słowa znaczeniu, o tym, że w domowych warunkach da się wytworzyć coś zbliżonego mocą do rakietowego paliwa i o wielu, wielu innych.

Sobotni poranek wita nas pochmurnie i wietrznie. W ten nieco chłonny dzień podążamy do Suraża, a do Waniewa wrócimy od strony narwiańskich bagien. Najpierw przed nami Płonka Kościelna. Mijamy rzeczkę o tajemniczo brzmiącej nazwie Awisso i zajeżdżamy na przykościelny plac. Przed nami duża bryła neogotyckiego kościoła pw. św. Michała Archanioła. Mamy możliwość zajrzeć do środka i wysłuchać jego historii. A kościół jest imponujący, ale wielkim czyni go kult Matki Bożej Płonkowskiej sięgający XVII wieku. Przed kościołem duży pomnik Jana III Sobieskiego, który jak głosi legenda, pielgrzymował do cudownego obrazu. Dowiadujemy się, że nieopodal kościoła tryska cudowne źródełko. Wierni przybywający do tutejszego sanktuarium czerpią z niego wodę i obmywają nią chore części ciała prosząc o łaskę uleczenia. Nadzieja wstąpiła w męskie serca. Niestety. Czy też informacja była niezbyt precyzyjna, czy też zadziałała siła wyższa, ale źródełka nie znaleźliśmy. I dalej trzeba będzie wstawać w nocy.
Niespełnieni w swych nadziejach dojeżdżamy do Łap. Kiedyś to miasto kojarzyło się z dużym węzłem kolejowym i zakładami naprawczymi taboru kolejowego. Dzisiaj, to tylko wspomnienie. Chcemy zobaczyć miejscowy kościół pw. św. Piotra i Pawła. I to nam się udaje, a ponadto od kościelnego otrzymujemy zaproszenie obejrzenia przykościelnego ogrodu. Rozpierzchła się rowerowa brać po parafialnym ogrodzie. Jabłka, gruszki, śliwy, tylko dyni nie udało się wynieść.
Zupełnie inny charakter miał nasza wizyta w Surażu. Ale nim dojechaliśmy do jednego z najmniejszych miast województwa podlaskiego, musieliśmy pokonać przeciwny wiatr, kilka niewielkich podjazdów i kilka Łap. Łapy Szołajdy, Łapy Dębowina, Łapy Pluśniaki, Łapy Bociany, a wcześniej Łapy Łynki i Kołpaki, i w ogóle nie zdziwiłbym się, gdybym zobaczył nazwę Łapy Elbląskie.
Parafia w Surażu należy do najstarszych ośrodków kościelnych na Podlasiu, a jej początki sięgają XV wieku. Tego dnia mieliśmy sporo szczęścia. Przy kościele spotykamy proboszcza tutejszej parafii. Oprócz wielu ciekawostek historycznych, dowiadujemy się, że jak wszędzie wieje, to w Surażu pi, pi, pi, zresztą nieważne. Wchodzimy do kościoła. To nie była zwykła turystyczna wizyta. Proboszcz pokazuje nam to, co jest udziałem podniosłych uroczystości kościelnych, a my dostosowaliśmy się do tego wydarzenia.
Żegnamy Suraż zdając sobie sprawę, że do obejrzenia jest tu jeszcze wiele rzeczy, ale wtedy musielibyśmy spędzić w miasteczku kilka godzin. Ruszamy Obwodnicą Rowerową NPN. Nim dojedziemy do miejscowości Zawady, mijamy Borowskie Michały, Borowskie Skórki, Pierwsze Piećki, Turośń Dolna i inne całkiem fajnie brzmiące nazwy miejscowości. W Zawadach skręcamy ostro w lewo na Topilec i Izbiszcze. Gdzieś pod lasem dziewczęce oczka wypatrują małe stado żurawi,
a Grażyna strzela do nich z obiektywu. Zatrzymujemy się w lesie, by obejrzeć stary cmentarz prawosławny, a w samym Topilcu cerkiew. We wsi uwagę naszą przyciąga wysoki kamienny mur w kształcie koła, wewnątrz którego znajdują się groby żołnierzy rosyjskich i niemieckich poległych w 1915 roku. Za wsią skręcamy na pobliskie łąki do wybudowanej nad rzeką wieży widokowej. Kolejna chwila przerwy i możliwość oglądania narwiańskiego krajobrazu.
Gdzieś przed Izbiszcze musieliśmy dokręcić dodatkowo 87 metrów. Tyle to metrów Waldek pojechał za daleko, a my za nim. Na szczęście wszystko się wyprostowało, chwila moment i było Śliwno. Oczywiście czekała nas atrakcja z dnia wczorajszego, czyli samoręczne pokonywanie przeszkody wodnej jaką jest Narew, tylko w odwrotnym kierunku. Dzięki dobrej organizacji i zdolnościom kierowniczym uczestników, mogliśmy pogratulować sobie pomyślnego zakończenia etapu i całej eskapady.
Wieczorem spotkaliśmy się, by podsumować nasza wycieczkę do Narwiańskiego Parku Narodowego. Edi przyniósł grająca walizeczkę, a my resztę, tzn. dobry humor. Podsumowanie było owocne i żywiołowe.

Relację przygotował Marek

Komentarze
#1 | ~Komendant dnia 06-09-2015 18:50
Przed nami kolejna, XXIII już wyprawa. Jedziemy na ulubione przez nas Podlasie. Zabieramy ze sobą sprawne rowery z działającym oświetleniem, strój na wszelkie okazje oraz humor i pozytywne nastawienie. Krzysia i Janusza proszę dodatkowo o zabranie gitar a wszystkich o pomocne na wieczornych spotkaniach śpiewniki. Przed nami długa droga dojazdowa. Kolacja zamówiona jest na 22.15.
Do zobaczenia na zbiórce. Hejka



#2 | ~Andrzej dnia 09-09-2015 09:14
Wszystkim pakującym się na tą wyprawę życzę wspaniałych wrażeń, przyjaznej pogody i cudownych niezapomnianych przeżyć. Radocha
Wracajcie zadowoleni i szczęśliwi. Hejka



#3 | ~Kasia dnia 09-09-2015 11:15
Uczestnikom Wyprawy do Narwiańskiego Parku Narodowego życzę słońca na twarzy, wiatru w kasku, "pary" w nogach oraz niezapomnianych wrażeń Mrugnięcie



#4 | ~Komendant dnia 14-09-2015 06:58
Dziękuję wszystkim uczestnikom jesiennej wyprawy za wspólnie spędzony czas, zarówno podczas poznawania podlaskich terenów jak również w czasie wypoczynku i zabawy. Szczególne podziękowanie dla Waldka za przygotowanie tras i bezbłędne poprowadzenie Grupy. Dziękuję również nowicjuszom, Hani, Jagodzie i Zdziśkowi za dzielne sprostanie wymogom wyprawy.
Było super. Buźki



#5 | ~Marek55 dnia 14-09-2015 14:06
Z różnych względów nie brałem pod uwagę wyjazdu na jesienną wyprawę. Jednak miejsce wyprawy miało decydujące znaczenie, bo w tych terenach jeszcze nie byłem. Ładne widoki, miasteczka z klimatem, tajemniczość narwiańskich bagien, przeprawa przez odnogi Narwi, tego sie nie zapomina. Mieszkańcy gościnni chyba bardziej niż gdzie indziej. Piękne i zadbane kościoły, a jeszcze kiedy ma się szczęście i trafia na proboszcza takiego jak w Surażu, to można rzec, że coś zobaczyłem. Jabłka z parafialnego ogrodu w Łapach, też nie są bez znaczenia. Jedzenie serwowane nam na kwaterze, nie było zakupione w markecie. Wszystko swojskie i smaczne. A jak do tego dodać zadowolonych i sympatycznych rowerzystów, to jest udana eskapada. I taka właśnie była. Za jakiś czas nie będzie pamiętało się brakującej szafy, ukrytego światła i może innych drobnych spraw. Było dobrze. Co ja piszę, było super.



#6 | ~irena dnia 14-09-2015 22:04
Odnośnie tej wyprawy dodam jeszcze,że pogoda nam dopisała. Przez 3 dni naszych wycieczek mieliśmy szczęście ,że nic nie padało,mogliśmy rozglądać się po narwiańskich spokojnych wioskach,podziwiać żurawie na bagnach i rozlewiska Narwi z wież widokowych.
Zwiedziliśmy Tykocin-jeden z największych przedwojennych ośrodków kultury żydowskiej w Polsce,Łapy,Suraż ...,ale więcej o ciekawostkach tych terenów pewnie jeszcze kolega Marek napisze...
I co jeszcze najważniejsze, może nie tam brak szafy itp, ale to ,że przez te 3 dni wspólnego "pedałowania"nikomu nic złego się nie przytrafiło, nikt nawet "gumy nie złapał".
Zacytuję słowa Marka "SMOĆ" była z Nami Brawo Okok
Dziękuję bardzo Komendantowi Zbyszkowi i Koledze Waldkowi za prace jaką włożyli w przygotowanie tej ciekawej wyprawy i czuwanie nad nami w czasie wycieczek.
Za b.mile spędzony wspólnie czas i śpiewy przy ognisku, wędrówki po kładkach Narwi i extra zabawę dziękuję Wszystkim Buźki
Ja też uważam,że było super.



#7 | ~Marek55 dnia 15-09-2015 07:21
Teraz to mnie Irenka położyła na łopatki. Nie da rady się wywinąć. Muzy i dopalacza mi potrzeba.



#8 | ~Andrzej dnia 15-09-2015 10:00
To Marku tylko Głogowe Wzgórze może Cię uratować! Tak
Tam będziesz miał muzę, Muza dopalacze Mniam i jeszcze więcej w jednym pakiecie! Rotfl



#9 | ~irena dnia 15-09-2015 19:34
Sorry Mareczku,tak mi samo wyszło Bezradny, nie ma jak to Twoje relacje.
A Muzę masz w sobie Tak.Pozdrawiam.



#10 | ~Edi dnia 22-09-2015 16:09
Marku,Relacja z naszej trzydniowej wycieczki jest więcej niż wspaniała. Jest świetna. Czytając Twoją relację przeżyliśmy wycieczkę jeszcze raz tym razem wzbogaconą Twoją fantazją. Masz talent dociekliwego reportera. Czytając Twoją relację dowiedziałem się o tym, gdzie byłem. nie wiedząc, że tam byłem.Dziękuję za tą relację. Jest dobra. Zostanie pamiątka na Naszej stronie STOP ,do której zawsze można sięgnąć i przypomnieć "ale to już było....". Marku dla Ciebie i dla Nas wszystkich; "co będzie to będzie.... " https://youtu.be/IFAsx...
-"Zaliczyliśmy" Narew. Jedźmy wirtualnie z melodią nad "Piekny modry Dunaj i dalej... https://youtu.be/IDaJ7...



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

17-11-2017 18:44
Cd.Większość melodii będzie w rytmie disco; https://youtu.be/j
Aa4B...
, https://youtu.be/c
2i4h...
.-A tango? np. https://youtu.be/D
2y3U...
-nie będzie! Beczy

16-11-2017 19:01
Rytmy country,- mogą się przydać na naszym uroczystym spotkaniu STOP https://youtu.be/Q
VI-S...
Muza Dla Tych, których nie będzie z Nami; Papa Beczy - a może? Tak Kwiatek cdn

14-11-2017 16:39
Szacun dla Anety Brawo

14-11-2017 09:42
Kochani rowerzyści ! Nie samym rowerem żyje człowiek. Nasza koleżanka Biegająca Aneta ukończyła w ub. miesiącu Ultra Trail Łemkowyna 70 ! Dla niewtajemniczonych
: 70 km po górach dała radę w 12 godz.19

13-11-2017 20:34
Dziękujemy Uśmiech Tak to już 9 lat strona STOP jest z nami. Dziękuje, że ją tworzycie Buźki

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Listopad 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.15 16,046,868 Unikalnych wizyt od 01/11/2008