Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj24-11-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 4

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 414
Najnowszy użytkownik: Piter
Ostatnio widziani
Marian65 07:02:35
Tomasz 10:52:29
Grazka 11:55:21
Slawek 69 14:54:46
Piter 1 dzień
Komendant 1 dzień
Marek55 1 dzień
Wojtas 1 dzień
Waldic 1 dzień
jolanta4010 1 dzień
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 502
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 511
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 512
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 572
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 531
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 286
Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 10/2017 - Warmia - 07-11 czerwca
Wycieczki w sezonie 2017Zbiórka: na parkingu przy Leclerc'u, 07.06, godz. 15:00, odjazd godz. 16.00

Trasa: Nr 1 - Lidzbark Warmiński, 08.06
Łędławki, Bisztynek, Prosity, Frankowo, Żegoty, Medyny, Lidzbark Warmiński, Stoczek Klasztorny, Kiwity, Rokitnik, Sułowo, Bisztynek, Łędławki

Długość trasy: 71 km, Uczestnicy: 22, Punkty: -




Trasa: Nr 2 - Święta Lipka, 09.06
Łędławki, Nowa Wieś Reszelska, Sątopy Samulewo, Reszel, Święta Lipka, Kocibórz, Mnichowo, Reszel, Pleśno, Grzęda, Łędławki

Długość trasy: 56 km, Uczestnicy: 22, Punkty: -




Trasa: Nr 3 - Bartoszyce, 10.06
Łędławki, Paluzy, Bajdyty, Łabędnik, Wiatrowiec, Sępopol, Liski, Zydlung, Bartoszyce, Sędławki, Czerwona Górka, Lusiny, Łabędnik, Bajdyty, Paluzy, Łędławki

Długość trasy: 73 km, Uczestnicy: 22, Punkty: -




Relacja

,,Jak ja nie lubię Bartoszyc", ale to miasto pojawiło się dopiero trzeciego dnia naszej eskapady, więc na razie dajmy temu spokój.
Nasza wiosenna wyprawa, to już XXVI, przywiodła nas w tę część województwa warmińsko-mazurskiego, którą trudno określić dokładnie jedną nazwą. Poruszaliśmy się po Nizinie Sępopolskiej, Pojezierzu Olsztyńskim i Pojezierzu Mrągowskim. Przekraczaliśmy granicę historycznej Warmii i Mazur. Być może, dla wielu wakacyjnych turystów to nie jest zbytnio atrakcyjny teren, bo brak generalnie wielkiej wody, ale są za to inne ciekawe rzeczy.

Swoją bazę wypadową założyliśmy w gospodarstwie agroturystycznym ,,Malinowy Chruśniak" w miejscowości Łędławki. Było prosto, naturalnie, surowo, raz na ludowo i rustykalnie. Niewątpliwie największa ozdobą gospodarstwa była mała Tosia, córka gospodarzy. Krzaków malin nie uświadczyliśmy, a niektórzy będąc świeżo po lekturze ,,W malinowym chruśniaku" Leśmiana i ,,Malinowy chruśniak" Darii Zawiałowej (polecam), być może liczyli na owe maliny. Ponadto dzień, w którym przyjechaliśmy do Łędławek był obchodzony jako Międzynarodowy Dzień czegoś tam i można było w nocnym mroku przekroczyć krainę malinowych krzaków. Ale nie dla zrywania malin tutaj przyjechaliśmy, więc kilka słów co widzieliśmy i co się działo.

W pierwszym dniu na celowniku Lidzbark Warmiński. Jest nieco chłodno, ale słonecznie. Kierujemy się na Bisztynek, gdzie ozdobą miasta jest niewątpliwie duży barokowy kościół z XVIII wieku, z historią którego swym aksamitnym głosem zapoznał nas Zbyszek. Jaki związek miał Henryk Sienkiewicz z Bisztynkiem? Nie mogłem się doszukać, ale choćby żaden, to i tak w 1965 roku mieszkańcy miasta postawili pomnik wielkiemu pisarzowi.
Teren, na który zawitaliśmy w ramach naszej wyprawy tym się charakteryzuje, że jest pofałdowany, co niewątpliwie podnosi atrakcyjność krajobrazu. I każdego dnia doświadczaliśmy jednego, i drugiego. Ale są to trasy do pokonania przez każdego.
W przyrodzie jest równowaga. Jak jest podjazd, to i będzie zjazd.
W Prositach zatrzymujemy się przy kościele. Trzeba przyznać, że miejscowe kościoły mają ciekawą historię, zabytkowe wyposażenie i są godne obejrzenia. Oczywiście jeżeli jest to możliwe.
,,Hier ruht in Gott mein lieber Mann unser guter Vater&". Chcesz poznać historię regionu, odwiedzaj też cmentarze. Cmentarz w Prositach jest tego przykładem. Nagrobki z przełomu XIX i XX wieku mogą wiele powiedzieć.
We Franknowie podziwiamy kolejny kościół, tym razem z XIV wieku, wielokrotnie przebudowywany, o czym Zbyszek nie omieszkał nas poinformować z notatek samo ręcznie poczynionych. Były i inne ciekawostki. Gdzieś na trasie, bodajże
w miejscowości Żegoty na jednym z domów wisi tablica, której jeszcze nie dosięgła ręka dobrej zmiany. ,,Tu dnia 16.9.1949 r. zginął na posterunku od kul bandyty funkc. MO kpr. Ludwik Górecki, czł. PPR. Cześć jego pamięci". To też historia.
Przez Klutajny i Medyny dojeżdżamy do Lidzbarka Warmińskiego. Jedzie się dobrze, bo zmotoryzowanych turystów jeszcze nie ma i lokalne drogi nie są zatłoczone.
W samym Lidzbarku szczerzymy zęby do zbiorowego zdjęcia przy tablicy z napisem ,,Park Krajobrazowy nad rzeką Symsarną" by mieć dowód, że tutaj byliśmy. Zamek Biskupów Warmińskich wita nas otwartymi drzwiami. Dosłownie. Dzisiaj zamek do zwiedzania za darmo. Rozpierzchła się rowerowa brać po zamkowych komnatach i piwnicach chłonąc wieści i ciekawostki z historii zamku. Bywały tu przecież między innymi tak znakomite postacie, jak Kopernik, Pius II, Krasicki, Olbracht Waza, Napoleon czy Rabiega. A zapewne za jakiś czas na kartach historii będzie wzmianka i o naszej wizycie. A czy wiadomo zacnym czytaczom, że w zamku poza piecami kaflowymi wykorzystywano również system centralnego ogrzewania. Jego najważniejszym elementem był piec nazywany hypocaustum. Wytwarzane w nim ciepłe powietrze było przekazywane specjalnymi przewodami do wybranych komnat budowli. Oglądamy także kolegiatę św. Piotra i Pawła. Po takiej intelektualnej uczcie coś i dla ciała. Lody z Dolce Vita smakowały wybornie, a niektórzy to doznali więcej szczęścia, bo dostali do nich dwie waflowe rurki.
Green Velo prowadzi nas w kierunku Stoczka Klasztornego. To znaczy prowadzi nas nieomylny Waldek, ale najpierw trzeba też owe GV znaleźć. I Waldek w tym jest dobry. Jak On to robi? Ma facet smykałkę do przecierania rowerowych szlaków.
Gdzieś po drodze łapie nas deszcz. Na szczęście nie jest intensywny i długotrwały. Dla większości Stoczek Klasztorny kojarzy się z osobą kardynała Wyszyńskiego, który był tutaj więziony przez władze komunistyczne. Oglądamy pomieszczenia,
w których przebywał kardynał, kościół i podziwiamy też piękny ogród klasztorny.
W Kiwitach mamy także możliwość obejrzenia od środka zabytkowy kościół z XIV wieku. W późniejszych wiekach rozbudowany, gruntownie odnawiany
i konsekrowany przyciąga wiernych i turystów swym bogatym wyposażeniem.
Z szosy 513 na wysokości miejscowości Rokitnik skręcamy na Sułowo. Wiedzie nas droga, jaką już coraz rzadziej można zobaczyć i doświadczyć po niej jazdy. Kocie łby sprawdzą dokładność dokręcenia każdej śrubki w rowerze i pomasują tę część ciała, która spoczywa na siodełku. W Sułowie z zewnątrz oglądamy górujący nad wsią stary kościół z drewnianą wieżą. Stąd do Bisztynka już niedaleko. Zabytkową Bramą Lidzbarską wjeżdżamy do miasta, by w miejscowym markecie nabyć wszystko to, co człowiekowi umila czas przy ognisku.
,,Gdybym miał gitarę" , zapewne na niej bym grał, ale gitary nie mam i ponadto na niej nie umiem grać. Więc wypróbowany i doświadczony duet, który niejedną strunę głosową zerwał i od gitary też, czyli Janusz i Krzysztof nadają ton wieczornym śpiewom. Znane ogniskowe piosenki w naszym wykonaniu echo niesie nad warmińskimi łąkami i polami, podziwiamy zachód słońca i pierwsze gwiazdy na niebie. Tylko nie wiedzieć czemu wszystkie ptaki umilkły. Chyba od naszego śpiewu.

Drugi dzień wstaje pochmurny, ale jest w miarę ciepło. Kiedy jedni spijają poranną kawę, pierwszy znawca opon i dętek, Zbyszek, osobiście, bez dzwonienia po fachowców z firmy, wymienia zepsutą dętkę. Trzeba przyznać, że nie imały się nas awarie, dziurawe dętki i tym podobne. Wprawdzie Andrzej przeżywał rozterki, czy ma wystarczającą ilość powietrza w kołach, ale gołym okiem było widać, że u góry koła tego powietrza nie brakowało.
Co to jest miłość? Miłość jest wtedy, kiedy kochanej osobie zrobimy poranną herbatę. Najpierw widzimy, jak Halinka niesie dwie herbaty, a za chwilę Krzysztof o tym nie wiedząc, dumnie niesie kolejne dwie, samo ręcznie przez siebie zaparzone.
Tym razem wyjeżdżając z naszej bazy, kierujemy się w lewo. Polna droga daje początek naszej wycieczce do Świętej Lipki. Mijamy zadbany grób nieznanego żołnierza i kierując się niebieskim szlakiem podążamy do Reszla. Mijamy Sątopy Samulewo, przed Czarnowcem doświadczamy długi podjazd, ale jest i zjazd,
i Reszel. Kawa, ciasto, słodkie bułki, ale też oglądamy i samo miasto. Jest z rodzaju ,,urocze" i widać, że dobrze przygotowane na wizytę turystów. Podziwiamy zamek biskupów warmińskich i kościół farny pw. Św. Piotra i Pawła. Jako przedstawiciel rowerowej społeczności, wdrapałem się na zabytkową wieżę kościelną, by z wysokości 51 metrów podziwiać miasto i najbliższą okolicę.
Niebieski szlak wyprowadza nas z Reszla, później porzucamy ów szlak i za miejscowością Klewno skręcamy w polno-leśną dróżkę. Po wcześniejszym fragmencie drogi z kamieniami, teraz jedzie się bardzo dobrze. Ubita droga, wokół las, jedzie się wręcz cudownie i niespodziewanie wjeżdżamy do Świętej Lipki. Gdzie ten Waldek wynajduje takie fajne trasy?
Święta Lipka to Święta Lipka, miejsce jednego z najbardziej znanych sanktuariów maryjnych w Polsce, odwiedzane przez rzesze pielgrzymów i turystów. Zespół architektoniczny złożony z kościoła, krużganku i klasztoru, posiada zachowaną w idealnym stanie bogatą i różnorodną dekorację. Oglądamy i podziwiamy. Cóż więcej można napisać? To trzeba zobaczyć.
Rowerzysta nie może siedzieć długo w jednym miejscu, bo zawsze przed nim jest jeszcze daleka droga. Więc i my ruszamy przed siebie. I znowu niezawodny Waldek wyprowadza nas tuż za Świętą Lipką na szutrowa drogę, wolną od blacho smrodów, która dojeżdżamy do Kociborza. Poprzez Robawy i Mnichowo osiągamy Reszel, ale tutaj nie bawimy długo. Przyjemną jazdą, w skład której wchodzi dobra pogoda, pozytywnie odbierane nachylenie terenu i miłe grono współpedałujacych, poprzez Pleśno dojeżdżamy do miejscowości Grzęda. W kościele parafialnym pw. św. Mikołaja przyjmuje nas ksiądz proboszcz. Czy to ktoś czuwał, czy też prawa fizyki zadziałały, że w wyniku niefortunnego zdarzenia w 2014 roku, kościół nie uległ spaleniu. Jeszcze dzisiaj widać tam ślady po ogniu. Przy kościele znajduje się mały cmentarz z zabytkowymi nagrobkami i czarny, granitowy krzyż poświęcony mieszkańcom wsi poległym podczas I wojny światowej.
Łędławki w zasięgu naszych kół i po wykręceniu 56 kilometrów jesteśmy na miejscu. Trzeba nabrać sił, bo wieczorem ?. Ale wcześniej coś dla duszy. Mała Tosia daje nam koncert swych umiejętności gry na wiolonczeli. Pod gołym niebem, wśród gospodarskich zabudowań płyną ciche dźwięki spod smyczka. Umilkła rowerowa brać. Jest nastrojowo.
Jest też mała niespodzianka. Z wizytą na dzisiejszy wieczór przyjeżdżają Jola, Wiesia i Piotrek. Dokonujemy podsumowania dzisiejszego dnia. Najpierw nieśmiało, ale dobra muzyka czyni swoje. ,,Gorączka piątkowej nocy", ,,szał spoconych ciał". Komary nie nadążały za wirującymi na parkiecie. Trudno było ściągnąć niektórych z parkietu, a szczególnie Panie. Jako postronny obserwator, muszę napisać, iż wydawało się, że każda ich część porusza się osobno i nic nie stanowi całości. Nic mylnego. Wszystko stanowiło jedną całość, rytmicznie i harmonijnie poruszającą się w takty muzyki. Na wschód od Wisły dawno nie było takich uciech.

Nic dziwnego, że w radosnych nastrojach, mimo że noc była dla niektórych zbyt krótka, ruszamy w trzeci dzień naszej eskapady.
Początek wycieczki jest wielce obiecujący. Nachylenie drogi powoduje, że radość gości w sercach naszych. Uwolnione endorfiny dnia poprzedniego pobudzają do jazdy. Na szczęście z daleka widzimy już kościół w Paluzach i zdążyliśmy wyhamować. Kościół jest otwarty i mamy możliwość dokładnego go obejrzenia. Mijamy Łabędnik, który zostawiamy sobie na drogę powrotną.
W lewo, nie oznacza zawsze w lewo. W Wiatrowcu kierunkowskaz wskazuje do Bartoszyc w lewo, a my w prawo. Na Sępopol. Robimy tutaj krótki przystanek. Historia nie oszczędzała miasta. Mimo wielu zniszczeń miasto jednak zachowało średniowieczny układ urbanistyczny, traktowany jako zabytkowy. Spośród budowli najcenniejszym zabytkiem Sępopola jest kościół parafialny pod wezwaniem Świętego Michała Archanioła. Oglądamy także zachowane mury obronne z wyrytym na nich herbem.
Green Velo prowadzi nas do Bartoszyc. W Liskach podziwiamy ceglano-kamienne zabudowania stadniny koni. Jeszcze około 10 kilometrów i jesteśmy w Bartoszycach. W informacji turystycznej obficie zaopatrujemy się w mapy i ruszamy w miasto. Ciastka, kawa, lody, zabytki. Czy taka była kolejność? To nie jest ważne. Zbiorowe zdjęcie na tle fontanny na pierwszym planie i bramy lidzbarskiej kończy nasza wizytę w tym mieście.
Wyjeżdżamy z miasta wzdłuż szosy 592. Skręcamy na Sędławki i trafiamy na fragment GV, który jest jednym wielkim koszmarem. Trelinka w tym wypadku się nie sprawdza. Dalej mamy też szczęście, że jest sucho, bo droga prowadzi przez pola
i łąki, i widać, że droga jest rozjeżdżona. W porze mokrej byłoby ciężko. W Lusinach
i Glitajnach mijamy zabytkowe budynki dawnych dworów, które lata świetności już mają za sobą. Ślady jednak wskazują, że być może dworki odzyskają swój blask.
Niezaprzeczalnie swój dawny blask odzyskuje pałac w Łabędniku. Pałac jest
w remoncie, ale otoczenie jest pięknie utrzymane. Nowe nasadzenia roślinne, park, ogród warzywny, architektura ogrodowa, wszystko to sprawia pozytywne wrażenie. Obecny właściciel pałacu bez problemów pozwolił nam zajrzeć w każdy zakątek ogrodu. W Łabędniku zamykamy naszą pętle i to co było początkiem, teraz jest końcem. Troszeczkę pod górkę, ale się jedzie. Ciekawe rozmowy z rowerowego siodełka umilają czas.
To ostatni dzień naszej wędrówki po Nizinie Staropruskiej. Czas się zbierać
i pożegnać te ciekawa krainę. Chociaż sąsiaduje z Pojezierzem Mazurskim, to prawie nie ma na niej jezior. Są ciekawe krajobrazy, urokliwe trasy, małe miasteczka i liczne zabytki.
Kiedy ładowałem rowery w oknie ujrzałem dziewczę. Wydawała się młoda, piękna
i niewinna. I tak niech zostanie. Zresztą Ona tam już nie mieszka.

Relację opracował Marek




Komentarze
#1 | ~Komendant dnia 04-06-2017 21:23
Będzie to nasza XXVI wyprawa STOP. Tym razem poznamy bliżej ciekawe miejsca naszego województwa. Na trasie będzie wiele obiektów godnych uwagi i zatrzymania się na dłuższą chwile. Postaramy się zobaczyć tyle, na ile czas pozwoli. Nie będzie lekko, bo teren jest pagórkowaty, ale damy radę.
Zabieramy ze sobą sprawne rowery, dobry humor, koszulki klubowe (kto ma), stroje na każda pogodę. W tym roku komary mocno dokuczają, zabieramy zatem środki na komary.
Prośba do Krzysia i Janusza o zabranie gitar, a do Danusi o śpiewniki.
Kolacja zamówiona na 19.30. Prośba do osób jadących swoimi samochodami o przybycie na czas.

Do zobaczenia Hejka



#2 | ~Marek55 dnia 07-06-2017 07:48
Kto odpowiada za pogodę? Już dzisiaj trzeba będzie dużo czarować, aby niebiosa nam sprzyjały.Szeroki uśmiech



#3 | ~Jerzyk dnia 07-06-2017 09:45
Jak sprawdzałem pogodę gdzieś około tygodnia temu to w Łędławkach było "miodzio". Ciepło, ba nawet w sobotę miało być 28 stopni in plus. Teraz prognoza na sobotę to tragedia, będzie padało albo lało. Jest jeszcze 3 dni do soboty, to może coś się zmieni. Jakieś wiatry przedmuchają te ciemne chmury. Smutny



#4 | ~Marek55 dnia 07-06-2017 09:55
Dużo trzeba będzie czarować, oj dużo.



#5 | ~Waldic dnia 07-06-2017 11:22
Za pogodę odpowiedzialnym będzie Marek. Jak robi wycieczkę nad Nogat, to ZAWSZE pada, więc widać, że ma wtyki gdzie trzeba.




Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczynyMrugnięcie
#6 | ~Jerzyk dnia 07-06-2017 13:03
Prawda Waldek, więc jak coś to mamy odpowiedzialnego za pogodę Szeroki uśmiech



#7 | ~Waldic dnia 07-06-2017 13:35
Oczywiście odpowiedzialny za pogodę staje się odpowiedzialnym za odpowiedni program artystyczno-konsumpcyjny w przypadku tej pogody braku Uśmiech




Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczynyMrugnięcie
#8 | ~Waldic dnia 23-06-2017 17:45
Gdyby mieszkańcy Bisztynka czytali tę relację, zapewne nie Sienkiewiczowi postawiliby pomnik Uśmiech




Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczynyMrugnięcie
#9 | ~Jerzyk dnia 23-06-2017 20:45
Może mieszkańcy Bisztynka przeczytają i wtedy będziemy mieli zawsze gdzie jeździć. Okok



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

23-11-2017 16:34
Dziękuje wszystkim za życzenia urodzinowe

21-11-2017 23:00
Grażynko, wszystkiego co najpiękniejsze w życiu, sto lat. Kwiatek Kwiatek Kwiatek

21-11-2017 18:42
Igraszko jeszcze raz wszystkiego (sama wiesz czego). A poza tym zaliczyłem rano pierwszą glebę tej zimy. Ciężko będzie z tańcami w sobotę - konkurenci cieszcie się!

21-11-2017 14:49
Grażynko!Wszystkie
go najlepszego z okazji złotych urodzin. https://youtu.be/n
_zAq...
-Ciesz się,bo z górki jest lżej; https://youtu.be/1
vQXi...
Kwiatek:buzia

21-11-2017 12:55
Grażka wszystkiego najlepszego Kwiatek Kwiatek Kwiatek

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Listopad 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.38 16,085,619 Unikalnych wizyt od 01/11/2008