O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Aktualności

Wycieczka Nr 28/2011 - Dookoła Jeziora Drużno - 16 października 2011

Zbiórka: na starówce, przy Piekarczyku, godz. 9.30,

Trasa: Elbląg , Żurawiec, Krzewsk, Nowe Dolno, Stankowo, Jelonki, Krosno, Dłużyna, Komorowo Żuławskie, Gronowo Górne, Elbląg

Długość trasy: 55 km, Uczestnicy: 36, Punkty: 55


Trasa rowerowa 1298045 - powered by Bikemap 


I znowu było jak dawniej. Wrócił Komendant, wraz z nim słonko na niebie i chmara rowerzystów, która ruszyła na trasę.
Nie wiem o jakiej części rowerowego stroju zacnej rowerzystki mówił Mały na starcie i w ogóle skąd On to wie, ale była mowa o koronkach niczym z Koniakowa. W samych koronkach raczej tego dnia byłoby chłodno, więc stroje niektórych bikerów przypominały ubranka sił specjalnych Alfa. Ale może lepiej lekko się spocić, niż z przyczyn chorobowych opuścić NJBT, czyli nocną jazdę bez trzymanki.

Minut pięć po wyznaczonym czasie, Zbyszek dał sygnał do wyjazdu. Tym razem nie było prowadzącego, a tylko wyznaczone etapy naszej eskapady. Naród, posłuszny woli Komendanta, pedałował zgodnie z zaleceniami.
I już jesień. O jesieni napisano wiele. Stworzono niezliczoną ilość wierszy i piosenek. Różnego autoramentu grafomani wypruwali z siebie wnętrzności, by napisać coś oryginalnego. A jesień jaka jest? To trzeba zobaczyć. Mieliśmy niejednokrotnie możliwość podziwiania jesiennych Żuław w słońcu i we mgle, były deszcze i babie lato. Przewrotnie zacytuję dwuwiersz Sztaudyngera - ,,Zdobi nitka siwizny głowę szpakowatą, a żona się uśmiecha mówiąc, babie lato."

Pierwszy etap osiągnięty. Jako, że zapowiadane było ognisko, więc przerwa przy sklepie w Żurawcu przez część rowerowego towarzystwa wykorzystana była na uzupełnienie zapasów. Inni już takowe w swoich sakwach posiadali. Jeszcze raz okazuje się, że to co jest napisane, nie zawsze trzeba brać dosłownie. Jak wyjaśniła pani sprzedawczyni, ,,toruńska" jest tylko z nazwy.

Dalsza jazda minęła na rozmowach i podziwianiu krajobrazu jesiennych Żuław. Dojeżdżamy do Dzierzgonki i przy moście robimy małą przerwę. A most to nie byle jaki, bo obrotowy. Zbudowany przed 1939 rokiem i w odróżnieniu od wielu tego rodzaju mostów w regionie, funkcjonował jeszcze długo po wojnie. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych przepływały tędy statki spacerowe białej floty, pływające z Elbląga. Dzisiaj tylko zachowane mechanizmy wskazują, że tak było.

Pokonujemy most w Dzierzgonie i ruszamy naprzód. To była ciężka próba. Posłużę się słowami znanego i szanowanego elbląskiego felietonisty, który widząc w zdjęciowym kadrze twarz dziewczyny, napisał - ,,Ile siły woli, ile determinacji, ile wysiłku i poświęcenia, ile wreszcie samozaparcia graniczącego z heroizmem wymaga pokonanie mostu w Dzierzgonce to tylko może Wam mina Naszej Sympatycznej Koleżanki przekazać". Tak było.

Docieramy do ogniskowego miejsca. Jeszcze po drodze Marian zajeżdża w Marwicy pod Dom Dziecka ,,Orle Gniazdo" mieszczący się w pałacu wybudowanym w XIX wieku, mkniemy przez Jelonki i jesteśmy nad Kanałem.
A tu cisza i spokój. Były, dopóki nie zajechaliśmy. Rzuciło się gromadnie towarzystwo na zbieranie chrustu, taszcząc zewsząd cieniutkie gałązeczki. Pali się, nie pali, w końcu się zapaliło i wszyscy przeżywają ten moment niczym bohaterowie filmu ,,Walka o ogień". Tylko z boku, zachowując stoicki spokój, cierpliwie czekając na ten ważny moment, niczym Masajski wojownik z dzidą, na którą nabił swą zdobycz, stał ON. I doczekał się.
Jedni piekli i jedli, i popijali, inni prowadzili ożywione rozmowy. Grupa mężczyzn, w męskim języku rozmawiała o niełatwej wojskowej służbie. Były też podziwianki Dynamicsa, ostatniego nabytku Pawła. Oprzyrządowanie z górnej półki, ładny, nowy, ale jakiś zepsuty. Ma dziurę na wylot w korbowodzie.

Jeszcze kilka ogłoszeń, jeszcze kilka ostatnich srebrników wyduszonych z ociągających się STOPowców i ruszamy. To jednak przyjemność pedałować w taki dzień. Wiaterek zbytnio nie przeszkadza, a słońce obdarza nas swoją łaskawością. Tylko życie jest brutalne. W Dłużynie, Radek z pomocą Piotra wymienia pękniętą dętkę. Nie wiele dalej, Mały zatrzymuje się i krzyczy ,,szkło". Od razu zebrała się mała grupka bikerów, licząc na coś dobrego, a to szkło w oponie.

Kto był w czołówce peletonu? Kto miał prędkość więcej niż średnią? Anna. Tylko okazało się, że jechała na zablokowanym hamulcu. Dobry Leszek naprawił ową usterkę. Tylko nie wiem, czy to dobrze, bo teraz to już na pewno będzie niczym ,,pomykacz północy".

Dojeżdżamy do wiaduktu nad E7. Takiej zbiorowej sesji zdjęciowej ów wiadukt nie widział. Na tle barierki i pośrodku jezdni, leżąc, siedząc, stojąc też, i z Komendantem oraz bez. Ale się rymło.
Mkniemy dalej starą siódemką, przejeżdżamy przez Gronowo, oczywiście Górne i osiągamy kres naszej wędrówki. Nawet Marian nie wysiadł po drodze, tylko dojechał z nami do mety, by tu się pożegnać. To dobry kolega.

Kolejna nasza wycieczka dobiegła końca, ale nie martwmy się. Będzie jeszcze jedna i będzie wiele następnych. Jeszcze dużo rzeczy do zobaczenia i kilometrów do przejechania.

Relację przygotował Marek

Komendant 12 października 2011 26,781 4 komentarz

4 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Komendant
    Komendant
    Ta drogą jechaliśmy w tym roku. Było to jednak na wiosnę - w maju, w odwrotnym kierunku i trochę inaczej. Teraz mamy jesień i trasa może wyglądać zupełnie inaczej. W Jelonkach planowane ognisko.
    Z Komorowa Żuławskiego do Gronowa Górnego przejedziemy starą 7.
    Sezon rowerowy 2011 pomału dobiega końca, a ta wycieczka będzie już przedostatnią w tym roku.
    Podczas wycieczki będę zbierał składkę na zakończenie sezonu w Zastawnie.
    - 12 października 2011 18:55:14
    • Andrzej
      Andrzej
      Wycieczka taka "akuratna" dla wszystkich przy pięknej jesiennej pogodzie, wspaniałym i bardzo licznym towarzystwie.
      Może dla niektórych za krótka? Malkontenci se dokręcili ile chcieli, a słoneczko nie odpuszczało. W domu zauważyłem, że słońce na nowo opala i to poważnie, choć pory roku nie te, ale czy to ważne kiedy się opalamy - liczy się efekt i te dobre samopoczucie!
      Za dobre samopoczucie, opaleniznę i bezpieczny powrót do domu wszystkim pięknie dziękuję.
      - 16 października 2011 16:34:21
      • LUKE_HS
        LUKE_HS
        Nom fajna wycieczka sprawdzało się kilka kombinacji nakrycia głowy by było dobrze, chyba z 4kombinacje heh Ładna słoneczna pogoda ale już czuć ten mróz, zima blisko, z roweru trzeba będzie zsiąść i na nartyDuży uśmiech Szkoda że już to prawie koniec ale trzeba się cieszyć z tego co byłoUśmiech
        - 16 października 2011 19:45:27
        • agawe
          agawe
          Po obejrzeniu zdjęć domyślam się, kim jest ten "Masajski wojownik z dzidą" Duży uśmiech
          A dzięki świetnej relacji Marka mogłam "odbyć" z Wami tę słoneczną wycieczkę Brawo
          - 20 października 2011 10:27:14
          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
          Kliknij przycisk 'Zgadzam się', aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności.Możesz przeczytać więcej o naszej polityce prywatności tutaj